NIEDZIELNE KAZANIE
W niedzielę byłem w kościele na chrzcie małej Joasi. Msza, kazanie księdza Proboszcza. O zbłąkanych owieczkach, często nieposłusznych, które nieustannie Pasterz musi zganiać do stada.
Tych owieczek jest mnóstwo, pasterzy sporo, wśród nich są ministrowie, dyrektorzy, itd. Nie zawsze potrafią dbać o stado. Trochę ubodło mnie, że jestem bezmyślną owcą, ale widocznie tak trzeba tłumaczyć różne ewangelie. Zaczynam rozumieć tych, którym nie potrzebne własne zdanie, własna tożsamość. Wystarczy jakiś pasterz. A tych – jak widać dookoła – jest dużo.
Gorzej było potem. Okazało się, że na te zbłąkane owieczki czatują wilki – szatany. Ciarki mnie przeszły, bo właśnie wypełniając PIT zapisałem darowiznę – 1% na rzecz ochrony … wilków. Ale to nie koniec. Padły słowa o antylopach w Afryce i tym, że straszne tygrysy, lwy, hieny wybierają najsłabsze, oddzielają od stada i pożerają. Też są szatanami. Ciekawym jak zareaguje na to Greenpeace i inne organizacje chroniące ginące populacje zwierząt. W tym i wilki i lwy, gepardy, a nawet hieny.
Nie wiem jak głoszą kazania inni księża, czy tak staroświecko, czy może bardziej pasujące do czasów współczesnych, do naszej wolności nie tylko słowa ale i myślenia.
I na koniec przypomniałem sobie ulubionego księdza Józefa Tischnera i jedno z jego znanych powiedzeń: “Nie spotkałem człowieka, który straciłby wiarę przez komunizm, ale spotkałem takich, którzy ją stracili przez proboszcza.”

