platforma blogowa portalu
kurier poranny

NIEDZIELNE KAZANIE

W niedzielę byłem w kościele na chrzcie małej Joasi. Msza, kazanie księdza Proboszcza. O zbłąkanych owieczkach, często nieposłusznych, które nieustannie Pasterz musi zganiać do stada.

Tych owieczek jest mnóstwo, pasterzy sporo, wśród nich są ministrowie, dyrektorzy, itd. Nie zawsze potrafią dbać o stado. Trochę ubodło mnie, że jestem bezmyślną owcą, ale widocznie tak trzeba tłumaczyć różne ewangelie. Zaczynam rozumieć tych, którym nie potrzebne własne zdanie, własna tożsamość. Wystarczy jakiś pasterz. A tych – jak widać dookoła – jest dużo.

Gorzej było potem. Okazało się, że na te zbłąkane owieczki czatują wilki – szatany. Ciarki mnie przeszły, bo właśnie wypełniając PIT zapisałem darowiznę – 1% na rzecz ochrony … wilków. Ale to nie koniec. Padły słowa o antylopach w Afryce i tym, że straszne tygrysy, lwy, hieny wybierają najsłabsze, oddzielają od stada i pożerają. Też są szatanami. Ciekawym jak zareaguje na to Greenpeace i inne organizacje chroniące ginące populacje zwierząt. W tym i wilki i lwy, gepardy, a nawet hieny.

Nie wiem jak głoszą kazania inni księża, czy tak staroświecko, czy może bardziej pasujące do czasów współczesnych, do naszej wolności nie tylko słowa ale i myślenia.

I na koniec przypomniałem sobie ulubionego księdza Józefa Tischnera i jedno z jego znanych powiedzeń: “Nie spotkałem człowieka, który straciłby wiarę przez komunizm, ale spotkałem takich, którzy ją stracili przez proboszcza.”

WRAK WRÓCI I CO DALEJ?

Kiedyś wróci. Im prędzej tym lepiej i wcale nie mam na myśli hipotetycznego pojedynku siłowego Rosja/Polska, a wewnątrz - wrzasku PiS na temat poddańczego rządu PO. Wrak  wróci i co potem? Na świecie takie resztki żelastwa oczyszcza się z przydatnych elementów i wywozi na złom… A u nas? Już słyszę kolejne lamenty marszowników z Krakowskiego Przedmieścia o tym, że wrak jest pełen duchów, krwi naszych największych patriotów, że nie wolno go zniszczyć, że jest święty (mimo iż produkcji ZSRR). Zgoda, że nie można go stopić, będzie musiała być powszechna. Powinniśmy więc już dzisiaj rozważyć co zrobić z tymi resztkami.

Wieczny pomnik. Gdzie? Dziedziniec Wawelu, może przed Muzeum PW, plac obok pomnika Zygmunta na Starówce, gdzieś w bliskości Pałacu Kultury (stoi też z winy Rosjan). A może nie składać go tylko podzielić? Zrobić tysiące amuletów, które rozprowadzi Radio Maryja za drobne datki. Albo odwrotnie - poskładać możliwie dokładnie i wozić po wsiach i miastach przed każdymi wyborami.

Wybiegam w zbyt odległą przyszłość? A czy ktoś z Was myśli, że różne sztaby w ciszy gabinetów już tego nie rozważają? Przecież to wspaniały motyw do iluś tam kolejnych afer, debat sejmowych, plakatów, haseł wszelkich wyborów…

Aby tylko odciągać nas od własnego życia, ważniejszych problemów, zmieniania Polski, współpracy z sąsiadami i partnerami europejskimi.

NAGRODY, PREMIE, czy wyłudzenia?

Stadion Narodowy. W nieustannej budowie i nieustannie otwierany. Ale są premie dla ludzi za to odpowiedzialnych – dziesiątki tysięcy złotych. MUSZĄ je dostać, bo tak stanowi kontrakt.

Warszawa. Ratusz. Premie za to, że się pracowało. Jak? Ano, widać po tragicznie planowanych remontach dróg, metra, bałaganie w znakach drogowych, filmach „reklamujących” stolicę, nie panowaniu nad ulicznymi manifestacjami, itd., itd. Zapewne muszą dostać premie, bo tak jest w kontrakcie.

Prezesi różnych banków, państwowych firm energetycznych, kolei, twórcy karkołomnych pomysłów, którzy są za nie wywalani z pracy, dostają
ogromne odprawy, bo tak mają podpisane kontrakty.

Znane historie, publikowane w mediach- podpisywanie w ostatnim momencie – wywalanym z pracy –  bajecznych odszkodowań, zanim przyjdą nowi szefowie (to pamiętam z TVP, ale tak jest wszędzie) z innego politycznego rozdania…

Czy Ktoś podpisujący taki kontrakt o tym nie wie? Który Minister Sportu akceptował kontrakt nieudacznikom? Czy nie można było w nim zaznaczyć, że wypłaca się nagrody, premie za: DOBRZE WYKONANĄ PRACĘ, ZA WIDOCZNE REZULTATY ?
Dlaczego Pani Prezydent Warszawy rozdaje nagrody za fatalne działania? Czyżby -jakość – pominięto w kontrakcie?

Skąd biorą się te wielki premie, nagrody, uznania? Z NASZYCH wspólnych podatków!!! Więc NIE WYRAŻAM ZGODY na takie szafowanie pieniędzmi i obdarowywanie nimi nieudaczników, jestem natomiast za tym by KARAĆ tych szefów, którzy takie umowy podpisują. Niech za to zapłacą z własnej kieszeni. A może wreszcie tym zainteresuje się Najwyższa Izba Kontroli, zamiast zajmować się „brzozami” przy smoleńskim lotnisku.

KOGO TERAZ MUSZĄ BAĆ SIĘ RZĄDY

Minęły czasy, kiedy zniewalana  klasa robotnicza, rzadziej – plus chłopstwo, dokonywała przewrotu, zmiany rządów, wymuszała płace, demokrację, chleb. Walczyła na ulicach, ginęła, strajkowała.

W końcu nastała wywalczona wolność, wolny rynek, prywatyzacja, kapitalizm. Jeśli teraz bywa źle, to już nie wszystkim robotnikom i chłopom równocześnie. Prywatne huty, fabryki, gospodarstwa, różnie funkcjonują. Coraz mniej wśród nich państwowych, a i te zostały oparte o gospodarkę wolnorynkową. Klasa robotniczo-chłopska przestała istnieć.

Skończyły się czasy masowych protestów robotników na ulicach. Coraz trudniej różnym związkom zawodowym ich zorganizować do walki.  Tu tam jeszcze wychodzą „półpaństwowcy” by popalić opony i żądać podwyżek dla swojej grupy.  Wychodzą, przechodzą, czasem coś wygrają.
Nie chcą zmieniać ustroju, rządu. Od tego mają wolne wybory.

Czy więc nastały czasy spokojne, bez rewolucji, strachu, różnych obaw ze strony rządzących?

NIE!  W miejsce groźnej, dawnej klasy robotniczej powstaje nowa klasa. Internauci !!! Jeszcze bardziej zdeterminowani, groźni, ANONIMOWI, liczący miliony. Walcząc nie palą opon, nie wybijają szyb. Wymyślają nowe akcje, uczą się nowych form protestu, mistrzowsko wykorzystując do tego Internet! Nie wszyscy tam są dojrzali, mądrzy, niepodatni na manipulacje. Ale imię ich – MILIONY… To z nimi teraz będą
MUSIELI  układać się rządzący, z nimi negocjować, walczyć. Na całym świecie…

Tego dotąd NIE BYŁO. I nie zmoże ich żadne „zomo”, policja, CIA, CBS i co tam jeszcze. Nadszedł czas na stworzenie nowych form kontaktów,
współpracy, czasami i walki z będącymi WSZĘDZIE nami – internautami. Nikogo się nie boją, wierzą w swoją masowość, a za tym i potęgę. Też uczą się swojej siły, nowych form nacisku, wygrywania.

Wolno zrywamy kartki kalendarzy XXI wieku. Wieku, który zmieni w naszym życiu więcej niż wszystkie poprzednie. Czy to już dociera do ludzi władzy na całym świecie?

Azet – 7 lutego 2012

Życzenia

Miłych, spokojnych Świąt i dobrych snów o Nowym Roku wszystkim moim blogowym korespondentom
Azet
(Dołączam link do ślicznej “pocztówki” świątecznej)
http://ak.imgag.com/imgag/product/preview/flash/bws8Shell_fps24.swf?ihost=http://ak.imgag.com/imgag&brandldrPath=/product/full/el/&cardNum=/product/full/ap/3166187/graphic1PS.

1. Kliknij w największą kulę śnieżną
2. Ustaw kolejne w bałwanka
3. Kliknij w bałwankową głowę

KOMU SŁOMA WYŁAZI Z BUTÓW!

Radio Zet, niedziela 11 grudnia, 9.00 Śniadanie z politykami. Jak to już ostatnio regularnie, ci z PiS i z partii odszczepionej uderzają w tych co rządzą, z powodu utraty państwowości, że dookoła źle, a będzie gorzej, itd., itp. Przy okazji wciskają ponownie, wielokrotnie prostowane w innych z nimi audycjach, kłamstwa i bzdury. Pewno liczą, że Naród nadal jest głupi i ten kit kupuje. Nie warto by o tym pisać i 2 słów, gdyby nie zdanie ważniaka z PiS, iż w Suwałkach ludzie nic z tej UE nie mają i są nieustannie okłamywani. W domyśle: tam w tych Suwałkach ludzie mieli, mają i będą mieli w butach słomę, jak to na wsi i ze wsi, i z prowincji.

Czyżby? Niedawno prowadziłem szkolenie na temat wystąpień publicznych, promocji, właśnie zwyczajnych polskich gmin i wsi. Uczestnikami byli działacze, urzędnicy samorządów, gospodarze, którzy wspaniale potrafią wykorzystywać różne dotacje unijne. I to jak potrafią! Jedni z Lokalnej Grupy Działania Dolina Raby znaleźli w Wiśniczu najstarszą polską książkę kucharską, a tam m.in. na sam rosół aż 17 przepisów. I teraz organizują wspaniałe biesiady, na które zjeżdżają turyści z całej Polski. W gminie Czernichów robią słynną w Europie kiełbasę Lisiecką (tam po 24 zł, w Warszawie po 46zł w sklepach EKO). Mają na nią unijny certyfikat i tylko stamtąd jest oryginalna. W okolicach miejscowości Zator słynne stawy hodowlane i karpie. Zgodę na gospodarkę rybacką dostali od króla w 1291 roku. Działają wspaniale, a karp zwany odtąd – królewskim, nie ma sobie równych. Przed Świętami są zaproszeni do Brukseli (mają duże dotacje UE), potem będą i w stolicy.

I co z tą słomą w butach? Lanckorona. Od kilku lat organizuje dni zwane Anioł w Miasteczku. Takie ludowe święto, jarmark z Aniołami z całej Polski. Występy, pokazy, piękny skansen. Skąd pieniądze? Ano, dotacje z Unii. Stowarzyszenie Turystyczna Podkowa (5 gmin ułożonych w podkowę). Zabytki, piękne obserwatorium astronomiczne, tereny turystyczne latem i zimą. Wspaniali ludzie! Inna gmina – Śliwkowy Szlak i wszystko co tylko można zrobić ze śliwek. Też mają patenty UE, a na wyroby śliwkowe zapraszają cały rok. Tych gmin, wsi, wspaniałych ludzi, pomysłów było więcej i żałuję, że nie sposób tu wymienić wszystkich. Oni zmienili oblicze naszej prowincji, gminy, wsi.

Jestem ze wsi – to brzmi DUMNIE i żaden polityk nie wciśnie mi banałów o słomie wyłażącej z butów. Chyba, że ma na myśli swoje!!!

11 grudnia 2011 Azet

 

ORZEŁ NA POLSKĄ FLAGĘ !!!

Noc była mroźna, dochodziła północ 29 stycznia 2004 roku, kiedy Marszałek  Sejmu zarządził głosowanie nad nową ustawą o symbolach narodowych. Na wniosek posła PO Edwarda Płonki przegłosowano ustawę pozwalającą Polakom na wywieszanie flagi biało-czerwonej każdego dnia. Ustanowiono też DZIEŃ FLAGI na 2 maja. Nie udało się wówczas ustanowić święta flagi, bo byłby to dzień świąteczny. Szkoda, bo życie nas uczy, że między 1 i 3 maja prawie nikt i tak nie pracuje.
Nie udało się też zmienić naszej flagi dodając jej białego ORŁA. Tak więc nadal jesteśmy jednym z niewielu, a może i jedynym państwem mającym DWIE oficjalne flagi. W kraju: biało-czerwoną, a za granicą i na granicach – biało-czerwoną z orłem.
I nie potrafię tego fenomenu wyjaśnić zagranicznym gościom odwiedzającym nasz kraj.

Czy dzisiaj nie możemy wszyscy lobbować za flagą z orłem? Zachowałem piękną fotografię Jana Pawła II wtulonego w piękną biało-czerwoną z ORŁEM (Polityka 9.IV.2005), mam też fotografię o EURO 2012, na której nad setkami kibiców faluje ogromna biało – czerwona z ORŁEM (GW 28.VIII.2008). Widziałem w TV sondę w której większość zapytanych twierdzi, że ważniejszą flagą jest ta na której jest ORZEŁ ! Jest piękna, niepowtarzalna, patriotyczna, dumna!

Czy nie warto dzisiaj, kiedy dyskutujemy o orle na koszulkach u marnych piłkarzy powalczyć o dodanie wspaniałego ORŁA na polską flagę?Polecam stronę: http://www.dzienflagi.org/ podtytuł: JAK POWSTAŁ DZIEŃ FLAGI RP. Oprócz mnie pomógł w tym Donald Tusk.

CZARNA SKRZYNKA “lotu” PZPN

Od wczoraj media i niektórzy działacze PZPN za wszelką cenę chcą odczytać to co bezczelni i BEZKARNI: Lato i Kręcina, a wokół nich ciemna masa tandetnych działaczy, nagadali na temat zarabiania lewych pieniędzy. Nagranie jak z czarnych skrzynek samolotu trzeba odczytać i coś z tym zrobić. Tylko CO i KTO ma to zrobić? Obaj panowie śmieją się z dziennikarzy, rządu, kibiców, PRAWA. Coraz częściej zastanawiam się czy to prawo nie jest zbyt chore, czy zbyt często sędziowie nie powinni ponownie pokończyć studia.

1. Statut PZPN. Nie do ruszenia bez ogromnego zjazdu – zbierającego się w ślimaczym tempie – bezwolnych działaczy, a więc bez możliwości wykopania nieudaczników POD KAŻDYM WZGLĘDEM z polskiej piłki nożnej. A czy czasem winy nie ponosi SĄD? (Oby któryś z dziennikarzy to zbadał). Ktoś tam w PZPN napisał ten statut, ktoś dał do zatwierdzenia w sądzie, któryś sędzia (pewno bez czytania) go zatwierdził łamiąc wciąż słabą u nas demokrację. W jaki sposób? Prosty: JAK MÓGŁ myślący sędzia zatwierdzić dyktaturę, bezkarność, nieomylność, “wolność- w nieswoim domku-Tomku” JEDNEGO człowieka – władcy niczym dyktatora. A teraz i Minister Sportu, Premier, Prezydent nie ma prawa nałożyć im komisarza. SKANDAL prawny, polityczny, ludzki.

2. A w PiSie ? Wg statutu – zapewne chytrze napisanego przez panów Kaczyńskich – Prezesa może odwołać tylko sam Prezes. Inni nawet nie dorwą się do mikrofonów by to zaproponować. Kto zatwierdził taki statut, w którym, w demokratycznej Polsce akceptowano instytucję “cara” ? Oczywiście jakiś niedouczony sędzia!

Wątpię czy nowy Minister cokolwiek zrobi wokół tego dziadowskiego PZPN, zapewne podobne statuty mnożą się wokół i jeśli dotyczy to prywatnych pieniędzy – “pies ich trącał” ale jeśli płaci za to całe społeczeństwo to precz z takimi przepisami, cwaniakami którzy je tworzą i sędziami, którzy to zaklepują wbrew pojęciu – DEMOKRACJA.

SKANDALICZNA TYTUŁOMANIA

Kiedy słucham wystąpień różnych polityków, jak to zakręcone towarzystwo szafuje na prawo i lewo wielkimi tytułami: „panie Ministrze”, „panie Marszałku”, „panie Premierze”, itd., itp. coś się we mnie dzieje. To tytułowanie jest normalne jeśli dotyczy osób sprawujących te funkcje.  Ale przyjęło się, że te tytuły są dożywotne (sic!!!). Słyszę tę tytułomanię codziennie przy okazji rozmów z różnymi „byłymi”. A „byłych” jest coraz więcej. To wstyd, kiedy tak zwracamy się do często skompromitowanych, wyrzuconych na margines polityków. To degradacja wartości tych tytułów.

Pewno ktoś zapyta: a Mazowiecki? A Wałęsa? A Buzek? Też nie warto? WARTO i trzeba. Zostawmy sławę i tytuły tym, którzy na to swoją pracą, życiem, osiągnięciami ZASŁUŻYLI !!! A każdy z nas najlepiej wie, kto kim był dla Nas, dla Polski. Inni niech wrócą do tytułów, z których wyszli, jeśli takowe mieli…

Ostatnio na korytarzach Sejmu stado dziennikarzy dopadło Cezarego Grabarczyka wykrzykując jakieś pytanie od słów: Panie Ministrze… I o dziwo, usłyszeli w odpowiedzi: Już nie ministrze! Oby inni „wielcy” wzięli sobie to za wzór. Sporo winy jest po stronie dziennikarzy, którzy zbyt często szafują tymi tytułami w rozmowach z BYŁYMI (tak można się zwracać, tak podpisywać) ważniakami.

I jeszcze słowo o tytule: „Prezydent”. Tych prawdziwych – na szczęście – mamy kilku. Dziwnym polskim zwyczajem tych „na niby” prezydentów namnożyło się setki. Każdym większym miastem u nas rządzi Prezydent. Trudno zliczyć firmy duże i małe, w których szefowie na wizytówkach wypisują dumnie: Prezydent. A tymczasem Nowym Jorkiem – miastem hm… dość sporym, zarządza Burmistrz. I to brzmi dumnie.
Niech Oni nazywają się jak tam chcą, My sprowadzajmy ich z nieba sławy na twardą ziemię.

CENY ROPY I BENZYNY ? KTO KŁAMIE ?

” W 2020 roku rocznie zużywać będziemy 9,7 mln ton oleju napędowego oraz 4,1 mln ton benzyny. Żeby wyprodukować w sumie blisko 14 mln ton paliw, potrzeba około 28 mln ton ropy. To głównie efekt uzależnienia Polski od energii z Rosji. Około 90 proc. ropy naftowej i gazu, które importuje Polska, pochodzi właśnie z Rosji. W tym roku wydamy na to ponad 8 mld euro.”

Te informacje wyczytałem ze stron handlowych polskiej ambasady w Rosji i kilku innych źródeł. Zawsze informowano nas, że umowy z Rosją są długoterminowe i ceny nie są uzależnione od wahań na różnych giełdach (w Amsterdamie, itd.).
Dlaczego więc nieustanne podwyżki cen na stacjach benzynowych tłumaczy się owymi skokami cen? Kłamstwo każdego rządu czy jakieś dziwne spekulacje koncernów paliwowych? Szkoda, że tego NIKT nam nie tłumaczy, że tym nie interesuje się Najwyższa Izba Kontroli, Polska Izba Paliw Płynnych i inni “obrońcy” obywateli.
Czy te 10%, które sprowadzamy z innych krajów jest tak drogie, że podnosi cenę tych 90% z Rosji? To może zrezygnujmy z tego, bierzmy od Rosjan 100% i obniżmy ceny paliw! Uzasadnienia, że nie możemy się uzależniać od jednego źródła przy tych danych uważam za manipulację i bzdurę!!!

Ciekawym czy znajdzie się jakiś dziennikarz, polityk, urzędnik, który to kłamstwo wyjaśni.